czwartek, 12 maja 2016

BULLYLAND 62640 -amazonka w stroju konkursowym

Dziś o jeźdźcu  firmy Bullyland :). Amazonka jest w stroju konkursowym, ubrana w czarne oficerki, białe bryczesy, czarny frak konkursowy, białą koszulę, białe rękawiczki i kask ;).


Dziewczyna ma blond włosy związane w koczek białą siateczką z kokardą, jakie widuje się na głowach długowłosych pań podczas dyscypliny ujeżdżenia. Taki kok nie ma prawa się rozpaść, co jest ważne przy tak eleganckim sporcie jak jeździectwo ;).


Już od dłuższego czasu rozglądałam się za jeźdźcem do moich koni. CollectA niestety puki co nie wypuściła figurek jeźdźców, więc posiłkowałam się u innych firm. Na pierwszy ogień poszły figurki Schleich z racji najniższej ceny i dużej dostępności, jednak miały kilka "ale". Figurki Schleich nie na każdym koniu CollectA wyglądają dobrze; choć to ta sama skala, są odrobinę mniejsze i zaburzone są proporcje wielkości. Drugą sprawą były horyzontalnie ułożone ręce z kciukami zwróconymi ku sobie, może się tu nieco czepiam, ale jeździec ma na koniu jechać poukładany jak należy, nawet figurkowy i kropka. :D


Następnymi firmami jakie wzięłam pod uwagę były Papo i Bullyland. Papo było jednak najdroższe i nie byłam pewna co do proporcjonalności skali - Internet milczy w tym temacie. Bullyland był cenowo gdzieś pośrodku, dawno temu w odmętach Internetu znalazłam zdjęcie innego jeźdźca tej firmy na Hanowerze CollectA i wyglądał bardzo dobrze. Kiedy więc znalazłam tę amazonkę we fraku, postanowiłam zaryzykować, choć nie miałąm pewnosci, czy wszyscy jeźdźcy Bullyland są takiej samej wielkości ( i dalej nie mam ;D). No i na dokładkę prawidłowo ułożone ręce, co za ulga dla oczu :)...


Proporcje amazonki i konia wydają się być harmonijnie proporcjonalne. Koń nie wygląda na mutanta olbrzyma, ani odwrotnie na poniacza ;). Amazonka przyjechała do mnie jako intensywnie-niebieskooka, ale miała zeza i musiałam ją delikatnie poprawić. Teraz ma ciemne oczy i patrzy prosto :D.







na początek pokazałam ją wam bareback na cordeo, ale doskonale wygląda także pod siodłem (wiem, bo już mam przygotowane zdjęcia ;) ). Diablo to koń-anioł, doskonale dał się prowadzić nowo przybyłej amazonce a amazonka pokazała co potrafi :). 


Firmowe imię amazonki to Izabela, jednak przybywając do mojej stajni zyskała nie tylko nowe oczy (xD), ale także nowe imię: Bella :).



Bella i Diablo zakończyli pokazowy trening a ja mam do was pytanie, jakie są wasze doświadczenia z jeźdźcami do koni CollectA?. Może macie jeźdźców Papo, albo jeźdźców innych firm? Jeśli tak, podsyłajcie zdjęcia albo linki jak prezentują się na koniach CollectA :).
Pa!

wtorek, 10 maja 2016

Półdzika piękność z Francji - klacz Camargue


Witajcie :) , wiecie, że Camargue jest jedną z najstarszych ras koni, żyje w stadach dzikich i półdzikich i słynie z maści siwej? Warto przypatrzeć się bliżej tej rasie :). 
Konie Camargue pochodzą z Francji, nie są zbyt wysokie, źródła podają, że max. wysokość to 145cm, ale to wystarczy, by nazywać je końmi a nie kucami ;). Ich źrebaki rodzą się ciemne, ale suma sumarum wszystkie kończą jako siwki :D. Jeśli w czeluściach Internetu natkniecie się na stado rozczochranych siwków galopujących przez wodę, jest niemal pewne, że właśnie patrzycie na stado koni Camargue. 

Powyżej zdjęcie koni Camargue a poniżej model konia tej rasy w skali Little Bits, by łatwiej wam było porównać, czy model jaki wypuściła CollectA dobrze odwzorowuje cech rasowe:



Powiem wam to, co śledzący mój kanał na YT usłyszeli już dawno temu :), chciałam ją mieć od kiedy zobaczyłam ją na zdjęciach katalogowych. Nieczęsto się to zdarza, bo zdjęcia katalogowe zwykle troszkę przekłamują, więc ostrożnie do nich podchodzę. Gdy jestem pytana jakie nowości zakupię, zazwyczaj odpowiadam coś w stylu " być może tego, tego i tamtego, ale to się okaże jak zobaczę ich real foto albo sama je obejrzę". W przypadku tej klaczy decyzja zapadła od razu: "Biorę" :)


Już na zdjęciach katalogowych zachwyciła mnie swoją "surowością", zwarta budowa ciała, silne kończyny, poczochrana grzywa, która szczotki nie widziała. Widać, że to wytrzymały i silny koń, żadne tam derki i nabłyszczacz do sierści :D.


Na pewno nie jest piękna w klasycznym czy też ogólnym tego słowa znaczeniu. Piękne są barokowe andaluzy z rozwianą długą grzywą, czy błyszczące w słońcu kare fryzy... a to jest mały, bidny konik żyjący na bagnach gdzieś we Francji, ale uwierzcie mi, ma w sobie to coś co bez wahania pozwala mi nazywać go pięknym.

Jakbym porównywała idealnie wypielęgnowany ogród z nietkniętym pięknem przyrody...

Klacz ma w sobie wiele spokoju... niespiesznie rozgląda się powłóczystym spojrzeniem wokół. Gdybym miała wskazać, który z moich koni byłby najbardziej "bomb proof (ang. bombo-odporny)", czyli wszystkie końskie strachy mający głęboko w nosie, zapewne wskazała bym na nią :)



Klacz ma lekkie niedociągnięcia w malowaniu, jak choćby niedomalowanie grzywy w głębszych zakamarkach, ale jest to tak mało rzucające się w oczy, że nie będę nic tu poprawiać. Zdecydowanie więcej jest tu na plus: naturalne kolory, dobre przyciemnienia pyska i oczu, kasztany... grzywa możne i niedomalowana w zagłębieniach ale za to nie jest rozmyta poza konturami. 


Podoba mi się w tym oryginalnym malowaniu i jako jedna z nielicznych u mnie pozostanie w malowaniu OF :).



Mam nadzieję, że przekonałam do niej wątpiących, a jeśli nie, to być możne przynajmniej udało mi się wytłumaczyć i pokazać co takiego w niej widzę :).


Na koniec jeszcze zdjęcie z najmniejszą w moim stadzie Pequenią :D


Pozdrawiam! :)

niedziela, 8 maja 2016

Zdjęcia stadne La Rosita Stable

Dziś zdjęcia grupowe :), trochę nieplanowane, ale remont mieszkania (a zwłaszcza malowanie ścian) chcąc nie chcąc zmusił mnie do przełożenia moich modeli w jedno bezpieczne miejsce, możliwie jak najdalej od farby :). Siodlarnia okazała się świetna ;) (nie chciałam ich odkładać gdzieś do szuflad, bo istniało ryzyko zarysowania, a tego moje słabe nerwy by nie zniosły ;D), mogą tam teraz spokojnie poczekać aż cały ten armagedon się skończy...

(siwki, siwki aż po horyzont... ^^, Imperioso także podziwia ;D )

Zgromadzone ciasno w jednym miejscu wyglądały zachwycająco, na tyle bym sięgnęła po aparat i podzieliła się z wami tym widokiem...

(taranty <3 )

Reina i Angelo musieli zauważyć aparat i skorzystali z okazji na sweet focie, nie wiem co na to Diablo ;) )




(mój piękny błękitnooki...)



Konie niebawem powrócą na swoją "właściwą" półkę, gdzie mają więcej miejsca dla siebie :)

Nazbierało się dla was materiałów przez weekend, aż nie wiem czym podzielić się z wami najpierw ;). W kolejce czekają niecierpliwie zdjęcia Viento i Angelo, a to tylko wierzchołek góry lodowej materiałów... 

Podsycę waszą ciekawość poniższym zdjęciem:


Kto idzie na następną notkę? Klacz Camargue, czy jeździec w stroju konkursowym? :D

piątek, 6 maja 2016

Klacz brytyjska (British Spotted Pony), kilka zmian

Witajcie po majówce :). Dziś klacz brytyjska po delikatnym, ale jakże znaczącym liftingu.
Jeśli ktoś oglądał filmik z rozpakowywania nowości (klik), to wie jakie niedociągnięcia w malowaniu przeszkadzały mi niemiłosiernie :)

Poniżej porównanie oryginalnego firmowego malowania, oraz klaczy po moich poprawkach.



Co zostało zmienione? Szaro-stalowy pysk wyglądający jak zanurzony w farbie (w realu wyglądający gorzej niż na zdjęciach promocyjnych), biało-szary brzydko pocieniowany prążkowany ogon oraz rozmyta beżowa grzywa w pasemka. Grzywa nie była aż taka najgorsza, gdyby nie fakt, że rozlewała się daleko poza kontury.


Ujednoliciłam koloryt grzywy i ogona, usunęłam ten toporny szary z pyska i nadałam mu delikatniejszy tarantowy wygląd. 


Najgorszym wyzwaniem były cętki, jak zmienić kolor nie pozbywając się cętek? To była moja największa zagwozdka ;). Jak tylko wymyśliłam jak mogła bym to zrobić, reszta poszła gładko i nareszcie mogę się cieszyć tym uroczym kucem w pełni :).


Jeszcze tylko jakieś fajne imię dla tej pani trzeba wymyślić :D, ale to już tylko formalność. Najważniejsze, że cieszy moje oko jako jeden z trzech tarantów pomiędzy bandą siwków ;D...





Podoba wam się bardziej w tej wersji? Czy może mieli byście na nią jeszcze jakiś inny pomysł? :)
Pozdrawiam!

niedziela, 1 maja 2016

Imperioso, Sultan i ... Fierra. Skórzane kantary na LB

Pamiętacie klacz Akhal-Teke CM Cremello? Jeszcze wtedy, podczas pisania posta o niej, nie posiadała imienia. Dziś nosi imię Fierra (Imię pochodzenia hiszpańskiego wywodzące się od słowa fiera ( dziki, drapieżnik, rozzłościć się) ) i dumnie pozuje razem z mleczno-siwymi dżentelmenami: Imperioso i Sultanem :).


Cała trójka prezentuje moje najnowsze kantary skórzane, zdobione, z uwiązami do kompletu.


Wszystkie zapinane na sprzączkę, regulowane, z ruchomym paskiem pod ganaszami.



Na pierwszy ogień pójdzie Imperioso w ciemno-brązowym kantarze, zdobionym na paskach policzkowych srebrnymi i czarnymi elementami.






Sultan nosi dziś kantar niebieski, zdobiony srebrnymi elementami na pasku nachrapnikowym oraz na uwiązie:





Oraz Fierra, nosząca kantar czerwony zdobiony mieniącymi się wielobarwnie gwiazdkami:



Ostatnio mam dużo weny na kantary, w międzyczasie kompletowania materiałów do tego posta powstały jeszcze 2 kolejne :), a i klacz Brytyjska przeszła lekki customing, muszę wam ją koniecznie pokazać, bo z brzydkiego kaczątka na pierwszych zdjęciach katalogowych przemieniła się w pięknego łabędzia na mojej półce...
Jeśli któryś kantar wpadł wam w oko zajrzyjcie do zakładki "Sprzedam" :)


A ja życzę wam udanej Majówki, niech słońce dopisuje :D, pa!